
Brak odpowiedniego używania rozumu lub poważne zaburzenia osobowości w chwili ślubu.
Stan psychiczny osoby w chwili zawierania ślubu może mieć zasadnicze znaczenie dla ważności zgody małżeńskiej. W praktyce pojęcia takie jak zaburzenia osobowości, niedojrzałość emocjonalna, choroba psychiczna czy brak rozeznania bywają jednak używane zamiennie, choć na gruncie prawa kanonicznego nie oznaczają tego samego.
Kan. 1095 Kodeksu Prawa Kanonicznego wyróżnia trzy różne sytuacje. Dotyczy osób pozbawionych wystarczającego używania rozumu, osób cierpiących na poważny brak rozeznania oceniającego dotyczącego istotnych praw i obowiązków małżeńskich oraz osób niezdolnych do podjęcia tych obowiązków z przyczyn natury psychicznej.
Nie można więc postawić znaku równości między zaburzeniem osobowości a brakiem używania rozumu. Konkretne zaburzenie może mieć znaczenie dla oceny ważności małżeństwa, ale wymaga ustalenia, w jaki sposób wpływało na konkretną osobę i jej zdolność do zawarcia małżeństwa.
Brak wystarczającego używania rozumu dotyczy sytuacji, w których osoba nie dysponuje w wymaganym zakresie zdolnością rozumnego działania konieczną do dokonania aktu zgody małżeńskiej. Może to być związane z określonym stanem psychicznym lub inną poważną okolicznością występującą w chwili ślubu.
Inną kategorią jest poważny brak rozeznania oceniającego. Nie chodzi tutaj o to, że po latach dana osoba uznaje decyzję o ślubie za błędną. Prawo nie wymaga od przyszłych małżonków idealnego przewidywania przyszłości.
Pytanie dotyczy tego, czy w chwili zawierania małżeństwa osoba była zdolna dokonać wystarczająco dojrzałej i proporcjonalnej oceny dotyczącej istotnych praw i obowiązków, które wzajemnie przekazują sobie małżonkowie.
Dlatego młody wiek, niedojrzałe zachowania czy pochopna decyzja nie stanowią same w sobie dowodu nieważności. Mogą natomiast być elementami większej całości, jeżeli występują wraz z poważnymi zaburzeniami wpływającymi na proces podejmowania decyzji.
Podobnie jest z zaburzeniami osobowości a nieważnością małżeństwa kościelnego. Samo rozpoznanie medyczne nie daje automatycznej odpowiedzi. Znaczenie ma wpływ konkretnego zaburzenia na funkcjonowanie osoby, na jej rozeznanie oraz na zdolność do podjęcia obowiązków wynikających z małżeństwa.
Dlatego w tego rodzaju sprawach szczególnie niebezpieczne są internetowe uproszczenia w rodzaju: „narcyz = nieważne małżeństwo” albo „depresja oznacza podstawę do rozwodu kościelnego”. Prawo kanoniczne nie działa w ten sposób.
Analiza wymaga odtworzenia stanu konkretnej osoby w konkretnym czasie. Istotne mogą być jej zachowania przed ślubem, wcześniejsze relacje, leczenie, sposób podejmowania ważnych decyzji, funkcjonowanie społeczne i zawodowe oraz relacje z najbliższymi.
Dopiero taki obraz pozwala oceniać, czy problemy psychiczne pozostawały na poziomie trudności życiowej, czy mogły osiągać stopień wymagany przez kan. 1095.