
Czy krótka znajomość przed ślubem ma znaczenie dla sądu kościelnego?
Jednym z elementów badanych w procesie o stwierdzenie nieważności małżeństwa może być historia znajomości stron przed ślubem. Osoby przygotowujące się do procesu często zastanawiają się, dlaczego sąd kościelny pyta o pierwsze spotkania, początek związku, zaręczyny czy sposób podejmowania decyzji o małżeństwie, skoro problemy zaczęły się dopiero później.
Powód jest prosty: sąd kościelny bada przede wszystkim sytuację istniejącą w chwili zawarcia małżeństwa.
To dlatego okres poprzedzający ślub może mieć tak duże znaczenie.
Krótka znajomość sama w sobie nie stanowi podstawy stwierdzenia nieważności małżeństwa. Nie istnieje kanoniczna zasada mówiąca, że osoba powinna znać przyszłego małżonka rok, dwa lata czy określoną liczbę miesięcy. Nie ma też podstaw do przyjęcia, że małżeństwa zawierane szybko są z definicji mniej ważne.
Dla sądu znaczenie może mieć jednak “jakość i przebieg” tego okresu, a nie tylko jego długość.
Jeżeli znajomość trwała kilka miesięcy, można pytać, czy strony rzeczywiście zdążyły poznać swój sposób funkcjonowania. Czy widziały siebie w sytuacjach konfliktowych? Czy poznały rodziny? Czy wiedziały o wcześniejszych problemach psychicznych, uzależnieniach, zobowiązaniach finansowych lub innych relacjach? Czy rozmawiały o dzieciach i trwałości małżeństwa?
Krótka znajomość może również nabrać znaczenia w połączeniu z bardzo impulsywnym sposobem podjęcia decyzji o ślubie. Nadal jednak trzeba wykazać coś więcej niż sam pośpiech.
Jeżeli przed ślubem jedna ze stron cierpiała na poważne zaburzenia wpływające na jej rozeznanie albo zdolność do podjęcia istotnych obowiązków małżeńskich, znaczenie może mieć kan. 1095. Jeżeli ktoś świadomie ukrywał istotną cechę w celu uzyskania zgody drugiej osoby, analizowany może być kan. 1098. Jeżeli decyzja wynikała z ciężkiego zewnętrznego lęku, zastosowanie może znaleźć kan. 1103.
Krótka znajomość może więc być “okolicznością pomocniczą”, która nabiera znaczenia dopiero w powiązaniu z innymi faktami.
Dla przykładu sama informacja: „pobraliśmy się po pięciu miesiącach” mówi stosunkowo niewiele. Znacznie istotniejsza jest informacja: „pobraliśmy się po pięciu miesiącach, a dwa tygodnie po ślubie dowiedziałam się, że od lat miał poważne długi i regularnie grał w kasynie”.
Wtedy naturalnie pojawia się pytanie, czy problem istniał jeszcze przed ślubem, czy druga strona o nim wiedziała, dlaczego go nie ujawniła i jakie znaczenie miałby dla decyzji o zawarciu małżeństwa.
Z tego samego powodu sąd interesuje się nie tylko tym, co wydarzyło się bezpośrednio przed ceremonią, ale również początkiem małżeństwa. Zdarzenia następujące później mogą pomóc w zrozumieniu, jaki stan rzeczy istniał wcześniej.
Nie oznacza to jednak, że nieudane pierwsze miesiące małżeństwa automatycznie wskazują na jego nieważność.
W procesie kanonicznym nie działa zasada: im szybciej pojawiły się problemy, tym większa szansa na pozytywny wyrok.
Każdy fakt musi zostać oceniony w kontekście całej historii.
Dlatego krótka znajomość przed ślubem może zainteresować sąd kościelny, ale nie dlatego, że prawo uznaje szybkie małżeństwa za nieważne. Znaczenie ma przede wszystkim to, co okres przedślubny mówi o zgodzie małżeńskiej, zdolności stron do zawarcia małżeństwa i ich rzeczywistej wiedzy o sobie nawzajem.